| Styczeń |
-
Odwilż zimą to okazja do podlania — susza fizjologiczna zimozielonych
|
| Luty |
-
Odwilż zimą to okazja do podlania — susza fizjologiczna zimozielonych
|
| Marzec |
-
Bluszcza się w zasadzie nie nawozi — i to jest zalecenie, nie zaniedbanie
-
Odwilż zimą to okazja do podlania — susza fizjologiczna zimozielonych
-
Na przełomie marca i kwietnia zdejmij osłony
Osłona zostawiona za długo szkodzi bardziej niż jej brak: pod agrowłókniną robi się ciepło i wilgotno, a bluszcz ma pod nią gęstwinę liści, w której nie ma przewiewu. To warunki startowe dla plamistości liści, które i tak są jego głównym problemem.
|
| Kwiecień |
-
Zanim posadzisz — ustal, gdzie bluszcz ma się zatrzymać
Bluszcz to jedyna roślina w tym zbiorze, która nie potrzebuje od Ciebie niczego, żeby się wspiąć: czepia się sam, krótkimi korzeniami czepnymi wyrastającymi wzdłuż pędu. Jest przy tym silnie rosnący i ekspansywny, a według źródeł potrafi dojść do 10 m (atlas botaniczny), a nawet 25 m (artykuł branżowy). To znaczy, że decyzja o miejscu jest praktycznie jednorazowa — po kilku latach masz zieloną ścianę, którą albo akceptujesz, albo tniesz co sezon do końca życia rośliny. Warto tę decyzję podjąć świadomie, a nie odkryć ją po fakcie.
-
Cień jest atutem, przesuszenie jest problemem
Największą zaletą bluszczu jest znaczna cienioznośność — znosi nawet silne zacienienie, czyli miejsca, w których nie chce rosnąć prawie nic innego: północna ściana altany, wąskie przejście między budynkiem a płotem, ziemia pod starym drzewem. Za to na jedno bluszcz reaguje źle i to jest jedyna rzecz, którą naprawdę można u niego zepsuć: nie znosi przesuszania. To dobra wiadomość dla działkowca, bo obie rzeczy da się rozstrzygnąć przy sadzeniu, a nie później.
-
Obejrzyj liście przed kasą — bakterioza i antraknoza przyjeżdżają z rośliną
-
Pod drzewem i na skarpie sadź bluszcz płasko, bez podpory
Pozbawiony podpory bluszcz nie ginie i nie usycha — po prostu się płoży i staje się trwałą rośliną okrywową. To jego drugie, mocno niedoceniane zastosowanie: miejsca silnie zacienione pod drzewami i skarpy, gdzie trawa nie chce rosnąć, a gleba osypuje się po każdym deszczu. Zimozielona okrywa działa też przez całą zimę, kiedy reszta działki jest brązowa.
-
Po posadzeniu podlewaj regularnie przez pierwszy sezon
Bluszcz nie znosi przesuszania, a świeżo posadzony nie ma jeszcze zasięgu korzeni, żeby sam sobie poradzić — zwłaszcza pod drzewem, gdzie konkuruje o wodę z korzeniami żywiciela, i przy ścianie budynku, gdzie ziemia wysycha najszybciej na całej działce.
-
Ściółka zamiast codziennego podlewania
Skoro jedyne, czego bluszcz naprawdę nie znosi, to przesuszenie, to warstwa ściółki załatwia jego główną potrzebę raz na rok zamiast raz na kilka dni. Przy okazji ogranicza chwasty, a metodyka wskazuje zachwaszczenie jako czynnik podnoszący wilgotność wokół roślin i sprzyjający chorobom — u gęstej okrywy z bluszczu, do której nie da się wejść pielnikiem, to argument mocniejszy niż gdzie indziej.
-
Bluszcza się w zasadzie nie nawozi — i to jest zalecenie, nie zaniedbanie
-
Na przełomie marca i kwietnia zdejmij osłony
Osłona zostawiona za długo szkodzi bardziej niż jej brak: pod agrowłókniną robi się ciepło i wilgotno, a bluszcz ma pod nią gęstwinę liści, w której nie ma przewiewu. To warunki startowe dla plamistości liści, które i tak są jego głównym problemem.
-
Owoce bluszczu są trujące, a sok drażni skórę — dwie decyzje, nie jedna
Owoce bluszczu wyglądają jak jagody i wiszą wiosną, w porze, gdy dzieci są w ogrodzie codziennie. Broszura ośrodka doradztwa rolniczego jest kategoryczna: wszystkie części rośliny są trujące, a zwłaszcza owoce; zjedzenie liści i owoców wywołuje pieczenie gardła, gorączkę i wysypkę, a trujące saponiny działają drażniąco na skórę i spojówki oczu. Atlas botaniczny ocenia skalę ostrożniej — „słabo trująca”, zjedzenie kilku owoców wywołuje zaburzenia żołądkowo-jelitowe — ale zgadza się co do mechanizmu: substancje silnie drażnią błony śluzowe przewodu pokarmowego, skórę i oczy. Praktyczny wniosek jest ten sam przy obu wersjach, a druga część problemu dotyczy już Ciebie, nie dzieci: kontakt z sokiem przy cięciu.
-
Od kwietnia raz w tygodniu przejrzyj roślinę
-
Fytoftorozie i zgorzeli zapobiega się wodą, nie preparatem
Fytoftoroza jest opisywana jako jedna z najgroźniejszych chorób bluszczu, a zgorzel zgnilakowa często jej towarzyszy — po wyjęciu rośliny z pojemnika widać wtedy zbrunatniałe, rozpadające się korzenie, z których zostaje tylko biały, nitkowaty walec osiowy. Obie są chorobami wody: rozwijają się przy wysokiej wilgotności podłoża, a zarodniki pływkowe rozpryskiwane są z wodą w czasie deszczu lub podlewania. Na działce nie masz do dyspozycji ani środków, ani sensownego sposobu ich aplikacji — masz za to pełną kontrolę nad tym, gdzie i jak lała się będzie woda.
|
| Maj |
-
Zanim posadzisz — ustal, gdzie bluszcz ma się zatrzymać
Bluszcz to jedyna roślina w tym zbiorze, która nie potrzebuje od Ciebie niczego, żeby się wspiąć: czepia się sam, krótkimi korzeniami czepnymi wyrastającymi wzdłuż pędu. Jest przy tym silnie rosnący i ekspansywny, a według źródeł potrafi dojść do 10 m (atlas botaniczny), a nawet 25 m (artykuł branżowy). To znaczy, że decyzja o miejscu jest praktycznie jednorazowa — po kilku latach masz zieloną ścianę, którą albo akceptujesz, albo tniesz co sezon do końca życia rośliny. Warto tę decyzję podjąć świadomie, a nie odkryć ją po fakcie.
-
Cień jest atutem, przesuszenie jest problemem
Największą zaletą bluszczu jest znaczna cienioznośność — znosi nawet silne zacienienie, czyli miejsca, w których nie chce rosnąć prawie nic innego: północna ściana altany, wąskie przejście między budynkiem a płotem, ziemia pod starym drzewem. Za to na jedno bluszcz reaguje źle i to jest jedyna rzecz, którą naprawdę można u niego zepsuć: nie znosi przesuszania. To dobra wiadomość dla działkowca, bo obie rzeczy da się rozstrzygnąć przy sadzeniu, a nie później.
-
Obejrzyj liście przed kasą — bakterioza i antraknoza przyjeżdżają z rośliną
-
Pod drzewem i na skarpie sadź bluszcz płasko, bez podpory
Pozbawiony podpory bluszcz nie ginie i nie usycha — po prostu się płoży i staje się trwałą rośliną okrywową. To jego drugie, mocno niedoceniane zastosowanie: miejsca silnie zacienione pod drzewami i skarpy, gdzie trawa nie chce rosnąć, a gleba osypuje się po każdym deszczu. Zimozielona okrywa działa też przez całą zimę, kiedy reszta działki jest brązowa.
-
Po posadzeniu podlewaj regularnie przez pierwszy sezon
Bluszcz nie znosi przesuszania, a świeżo posadzony nie ma jeszcze zasięgu korzeni, żeby sam sobie poradzić — zwłaszcza pod drzewem, gdzie konkuruje o wodę z korzeniami żywiciela, i przy ścianie budynku, gdzie ziemia wysycha najszybciej na całej działce.
-
Ściółka zamiast codziennego podlewania
Skoro jedyne, czego bluszcz naprawdę nie znosi, to przesuszenie, to warstwa ściółki załatwia jego główną potrzebę raz na rok zamiast raz na kilka dni. Przy okazji ogranicza chwasty, a metodyka wskazuje zachwaszczenie jako czynnik podnoszący wilgotność wokół roślin i sprzyjający chorobom — u gęstej okrywy z bluszczu, do której nie da się wejść pielnikiem, to argument mocniejszy niż gdzie indziej.
-
Cięcie ograniczające rób latem — i rób je co roku
-
Pilnuj, dokąd bluszcz idzie po ziemi — nie tylko dokąd wchodzi po ścianie
Bluszcz jest opisywany jako gatunek ekspansywny, a pozbawiony podpory po prostu się płoży i ukorzenia po drodze. W ciepłych krajach potrafi tworzyć rozległe „bluszczowe pustynie”, wypierając z runa paprocie, rośliny zielne, trawy, mchy, a nawet krzewinki; w Polsce, ze względu na mroźne zimy, nie stwarza takiego zagrożenia dla środowiska i można go spokojnie sadzić. Na skali jednej działki problem i tak istnieje, tylko nazywa się inaczej: bluszcz wchodzi na trawnik, na rabatę i pod płot sąsiada.
-
U odmian pstrolistnych wycinaj pędy, które wróciły do zieleni
-
Owoce bluszczu są trujące, a sok drażni skórę — dwie decyzje, nie jedna
Owoce bluszczu wyglądają jak jagody i wiszą wiosną, w porze, gdy dzieci są w ogrodzie codziennie. Broszura ośrodka doradztwa rolniczego jest kategoryczna: wszystkie części rośliny są trujące, a zwłaszcza owoce; zjedzenie liści i owoców wywołuje pieczenie gardła, gorączkę i wysypkę, a trujące saponiny działają drażniąco na skórę i spojówki oczu. Atlas botaniczny ocenia skalę ostrożniej — „słabo trująca”, zjedzenie kilku owoców wywołuje zaburzenia żołądkowo-jelitowe — ale zgadza się co do mechanizmu: substancje silnie drażnią błony śluzowe przewodu pokarmowego, skórę i oczy. Praktyczny wniosek jest ten sam przy obu wersjach, a druga część problemu dotyczy już Ciebie, nie dzieci: kontakt z sokiem przy cięciu.
-
Od kwietnia raz w tygodniu przejrzyj roślinę
-
Ciepło powyżej 20°C i wysoka wilgotność — warunki dla plamistości liści
-
Odwróć liść — od tego zależy, którą plamistość masz
-
Fytoftorozie i zgorzeli zapobiega się wodą, nie preparatem
Fytoftoroza jest opisywana jako jedna z najgroźniejszych chorób bluszczu, a zgorzel zgnilakowa często jej towarzyszy — po wyjęciu rośliny z pojemnika widać wtedy zbrunatniałe, rozpadające się korzenie, z których zostaje tylko biały, nitkowaty walec osiowy. Obie są chorobami wody: rozwijają się przy wysokiej wilgotności podłoża, a zarodniki pływkowe rozpryskiwane są z wodą w czasie deszczu lub podlewania. Na działce nie masz do dyspozycji ani środków, ani sensownego sposobu ich aplikacji — masz za to pełną kontrolę nad tym, gdzie i jak lała się będzie woda.
|
| Czerwiec |
-
Zanim posadzisz — ustal, gdzie bluszcz ma się zatrzymać
Bluszcz to jedyna roślina w tym zbiorze, która nie potrzebuje od Ciebie niczego, żeby się wspiąć: czepia się sam, krótkimi korzeniami czepnymi wyrastającymi wzdłuż pędu. Jest przy tym silnie rosnący i ekspansywny, a według źródeł potrafi dojść do 10 m (atlas botaniczny), a nawet 25 m (artykuł branżowy). To znaczy, że decyzja o miejscu jest praktycznie jednorazowa — po kilku latach masz zieloną ścianę, którą albo akceptujesz, albo tniesz co sezon do końca życia rośliny. Warto tę decyzję podjąć świadomie, a nie odkryć ją po fakcie.
-
Cień jest atutem, przesuszenie jest problemem
Największą zaletą bluszczu jest znaczna cienioznośność — znosi nawet silne zacienienie, czyli miejsca, w których nie chce rosnąć prawie nic innego: północna ściana altany, wąskie przejście między budynkiem a płotem, ziemia pod starym drzewem. Za to na jedno bluszcz reaguje źle i to jest jedyna rzecz, którą naprawdę można u niego zepsuć: nie znosi przesuszania. To dobra wiadomość dla działkowca, bo obie rzeczy da się rozstrzygnąć przy sadzeniu, a nie później.
-
Obejrzyj liście przed kasą — bakterioza i antraknoza przyjeżdżają z rośliną
-
Pod drzewem i na skarpie sadź bluszcz płasko, bez podpory
Pozbawiony podpory bluszcz nie ginie i nie usycha — po prostu się płoży i staje się trwałą rośliną okrywową. To jego drugie, mocno niedoceniane zastosowanie: miejsca silnie zacienione pod drzewami i skarpy, gdzie trawa nie chce rosnąć, a gleba osypuje się po każdym deszczu. Zimozielona okrywa działa też przez całą zimę, kiedy reszta działki jest brązowa.
-
Po posadzeniu podlewaj regularnie przez pierwszy sezon
Bluszcz nie znosi przesuszania, a świeżo posadzony nie ma jeszcze zasięgu korzeni, żeby sam sobie poradzić — zwłaszcza pod drzewem, gdzie konkuruje o wodę z korzeniami żywiciela, i przy ścianie budynku, gdzie ziemia wysycha najszybciej na całej działce.
-
Ściółka zamiast codziennego podlewania
Skoro jedyne, czego bluszcz naprawdę nie znosi, to przesuszenie, to warstwa ściółki załatwia jego główną potrzebę raz na rok zamiast raz na kilka dni. Przy okazji ogranicza chwasty, a metodyka wskazuje zachwaszczenie jako czynnik podnoszący wilgotność wokół roślin i sprzyjający chorobom — u gęstej okrywy z bluszczu, do której nie da się wejść pielnikiem, to argument mocniejszy niż gdzie indziej.
-
Cięcie ograniczające rób latem — i rób je co roku
-
Pilnuj, dokąd bluszcz idzie po ziemi — nie tylko dokąd wchodzi po ścianie
Bluszcz jest opisywany jako gatunek ekspansywny, a pozbawiony podpory po prostu się płoży i ukorzenia po drodze. W ciepłych krajach potrafi tworzyć rozległe „bluszczowe pustynie”, wypierając z runa paprocie, rośliny zielne, trawy, mchy, a nawet krzewinki; w Polsce, ze względu na mroźne zimy, nie stwarza takiego zagrożenia dla środowiska i można go spokojnie sadzić. Na skali jednej działki problem i tak istnieje, tylko nazywa się inaczej: bluszcz wchodzi na trawnik, na rabatę i pod płot sąsiada.
-
U odmian pstrolistnych wycinaj pędy, które wróciły do zieleni
-
Od kwietnia raz w tygodniu przejrzyj roślinę
-
Ciepło powyżej 20°C i wysoka wilgotność — warunki dla plamistości liści
-
Odwróć liść — od tego zależy, którą plamistość masz
-
Fytoftorozie i zgorzeli zapobiega się wodą, nie preparatem
Fytoftoroza jest opisywana jako jedna z najgroźniejszych chorób bluszczu, a zgorzel zgnilakowa często jej towarzyszy — po wyjęciu rośliny z pojemnika widać wtedy zbrunatniałe, rozpadające się korzenie, z których zostaje tylko biały, nitkowaty walec osiowy. Obie są chorobami wody: rozwijają się przy wysokiej wilgotności podłoża, a zarodniki pływkowe rozpryskiwane są z wodą w czasie deszczu lub podlewania. Na działce nie masz do dyspozycji ani środków, ani sensownego sposobu ich aplikacji — masz za to pełną kontrolę nad tym, gdzie i jak lała się będzie woda.
|
| Lipiec |
-
Zanim posadzisz — ustal, gdzie bluszcz ma się zatrzymać
Bluszcz to jedyna roślina w tym zbiorze, która nie potrzebuje od Ciebie niczego, żeby się wspiąć: czepia się sam, krótkimi korzeniami czepnymi wyrastającymi wzdłuż pędu. Jest przy tym silnie rosnący i ekspansywny, a według źródeł potrafi dojść do 10 m (atlas botaniczny), a nawet 25 m (artykuł branżowy). To znaczy, że decyzja o miejscu jest praktycznie jednorazowa — po kilku latach masz zieloną ścianę, którą albo akceptujesz, albo tniesz co sezon do końca życia rośliny. Warto tę decyzję podjąć świadomie, a nie odkryć ją po fakcie.
-
Cień jest atutem, przesuszenie jest problemem
Największą zaletą bluszczu jest znaczna cienioznośność — znosi nawet silne zacienienie, czyli miejsca, w których nie chce rosnąć prawie nic innego: północna ściana altany, wąskie przejście między budynkiem a płotem, ziemia pod starym drzewem. Za to na jedno bluszcz reaguje źle i to jest jedyna rzecz, którą naprawdę można u niego zepsuć: nie znosi przesuszania. To dobra wiadomość dla działkowca, bo obie rzeczy da się rozstrzygnąć przy sadzeniu, a nie później.
-
Obejrzyj liście przed kasą — bakterioza i antraknoza przyjeżdżają z rośliną
-
Pod drzewem i na skarpie sadź bluszcz płasko, bez podpory
Pozbawiony podpory bluszcz nie ginie i nie usycha — po prostu się płoży i staje się trwałą rośliną okrywową. To jego drugie, mocno niedoceniane zastosowanie: miejsca silnie zacienione pod drzewami i skarpy, gdzie trawa nie chce rosnąć, a gleba osypuje się po każdym deszczu. Zimozielona okrywa działa też przez całą zimę, kiedy reszta działki jest brązowa.
-
Po posadzeniu podlewaj regularnie przez pierwszy sezon
Bluszcz nie znosi przesuszania, a świeżo posadzony nie ma jeszcze zasięgu korzeni, żeby sam sobie poradzić — zwłaszcza pod drzewem, gdzie konkuruje o wodę z korzeniami żywiciela, i przy ścianie budynku, gdzie ziemia wysycha najszybciej na całej działce.
-
Ściółka zamiast codziennego podlewania
Skoro jedyne, czego bluszcz naprawdę nie znosi, to przesuszenie, to warstwa ściółki załatwia jego główną potrzebę raz na rok zamiast raz na kilka dni. Przy okazji ogranicza chwasty, a metodyka wskazuje zachwaszczenie jako czynnik podnoszący wilgotność wokół roślin i sprzyjający chorobom — u gęstej okrywy z bluszczu, do której nie da się wejść pielnikiem, to argument mocniejszy niż gdzie indziej.
-
Cięcie ograniczające rób latem — i rób je co roku
-
Pilnuj, dokąd bluszcz idzie po ziemi — nie tylko dokąd wchodzi po ścianie
Bluszcz jest opisywany jako gatunek ekspansywny, a pozbawiony podpory po prostu się płoży i ukorzenia po drodze. W ciepłych krajach potrafi tworzyć rozległe „bluszczowe pustynie”, wypierając z runa paprocie, rośliny zielne, trawy, mchy, a nawet krzewinki; w Polsce, ze względu na mroźne zimy, nie stwarza takiego zagrożenia dla środowiska i można go spokojnie sadzić. Na skali jednej działki problem i tak istnieje, tylko nazywa się inaczej: bluszcz wchodzi na trawnik, na rabatę i pod płot sąsiada.
-
U odmian pstrolistnych wycinaj pędy, które wróciły do zieleni
-
Rozmnażaj bluszcz sam — sadzonki od lipca do września
-
Od kwietnia raz w tygodniu przejrzyj roślinę
-
Ciepło powyżej 20°C i wysoka wilgotność — warunki dla plamistości liści
-
Odwróć liść — od tego zależy, którą plamistość masz
-
Fytoftorozie i zgorzeli zapobiega się wodą, nie preparatem
Fytoftoroza jest opisywana jako jedna z najgroźniejszych chorób bluszczu, a zgorzel zgnilakowa często jej towarzyszy — po wyjęciu rośliny z pojemnika widać wtedy zbrunatniałe, rozpadające się korzenie, z których zostaje tylko biały, nitkowaty walec osiowy. Obie są chorobami wody: rozwijają się przy wysokiej wilgotności podłoża, a zarodniki pływkowe rozpryskiwane są z wodą w czasie deszczu lub podlewania. Na działce nie masz do dyspozycji ani środków, ani sensownego sposobu ich aplikacji — masz za to pełną kontrolę nad tym, gdzie i jak lała się będzie woda.
|
| Sierpień |
-
Zanim posadzisz — ustal, gdzie bluszcz ma się zatrzymać
Bluszcz to jedyna roślina w tym zbiorze, która nie potrzebuje od Ciebie niczego, żeby się wspiąć: czepia się sam, krótkimi korzeniami czepnymi wyrastającymi wzdłuż pędu. Jest przy tym silnie rosnący i ekspansywny, a według źródeł potrafi dojść do 10 m (atlas botaniczny), a nawet 25 m (artykuł branżowy). To znaczy, że decyzja o miejscu jest praktycznie jednorazowa — po kilku latach masz zieloną ścianę, którą albo akceptujesz, albo tniesz co sezon do końca życia rośliny. Warto tę decyzję podjąć świadomie, a nie odkryć ją po fakcie.
-
Cień jest atutem, przesuszenie jest problemem
Największą zaletą bluszczu jest znaczna cienioznośność — znosi nawet silne zacienienie, czyli miejsca, w których nie chce rosnąć prawie nic innego: północna ściana altany, wąskie przejście między budynkiem a płotem, ziemia pod starym drzewem. Za to na jedno bluszcz reaguje źle i to jest jedyna rzecz, którą naprawdę można u niego zepsuć: nie znosi przesuszania. To dobra wiadomość dla działkowca, bo obie rzeczy da się rozstrzygnąć przy sadzeniu, a nie później.
-
Obejrzyj liście przed kasą — bakterioza i antraknoza przyjeżdżają z rośliną
-
Pod drzewem i na skarpie sadź bluszcz płasko, bez podpory
Pozbawiony podpory bluszcz nie ginie i nie usycha — po prostu się płoży i staje się trwałą rośliną okrywową. To jego drugie, mocno niedoceniane zastosowanie: miejsca silnie zacienione pod drzewami i skarpy, gdzie trawa nie chce rosnąć, a gleba osypuje się po każdym deszczu. Zimozielona okrywa działa też przez całą zimę, kiedy reszta działki jest brązowa.
-
Po posadzeniu podlewaj regularnie przez pierwszy sezon
Bluszcz nie znosi przesuszania, a świeżo posadzony nie ma jeszcze zasięgu korzeni, żeby sam sobie poradzić — zwłaszcza pod drzewem, gdzie konkuruje o wodę z korzeniami żywiciela, i przy ścianie budynku, gdzie ziemia wysycha najszybciej na całej działce.
-
Ściółka zamiast codziennego podlewania
Skoro jedyne, czego bluszcz naprawdę nie znosi, to przesuszenie, to warstwa ściółki załatwia jego główną potrzebę raz na rok zamiast raz na kilka dni. Przy okazji ogranicza chwasty, a metodyka wskazuje zachwaszczenie jako czynnik podnoszący wilgotność wokół roślin i sprzyjający chorobom — u gęstej okrywy z bluszczu, do której nie da się wejść pielnikiem, to argument mocniejszy niż gdzie indziej.
-
Cięcie ograniczające rób latem — i rób je co roku
-
Pilnuj, dokąd bluszcz idzie po ziemi — nie tylko dokąd wchodzi po ścianie
Bluszcz jest opisywany jako gatunek ekspansywny, a pozbawiony podpory po prostu się płoży i ukorzenia po drodze. W ciepłych krajach potrafi tworzyć rozległe „bluszczowe pustynie”, wypierając z runa paprocie, rośliny zielne, trawy, mchy, a nawet krzewinki; w Polsce, ze względu na mroźne zimy, nie stwarza takiego zagrożenia dla środowiska i można go spokojnie sadzić. Na skali jednej działki problem i tak istnieje, tylko nazywa się inaczej: bluszcz wchodzi na trawnik, na rabatę i pod płot sąsiada.
-
U odmian pstrolistnych wycinaj pędy, które wróciły do zieleni
-
Rozmnażaj bluszcz sam — sadzonki od lipca do września
-
Od kwietnia raz w tygodniu przejrzyj roślinę
-
Ciepło powyżej 20°C i wysoka wilgotność — warunki dla plamistości liści
-
Odwróć liść — od tego zależy, którą plamistość masz
-
Fytoftorozie i zgorzeli zapobiega się wodą, nie preparatem
Fytoftoroza jest opisywana jako jedna z najgroźniejszych chorób bluszczu, a zgorzel zgnilakowa często jej towarzyszy — po wyjęciu rośliny z pojemnika widać wtedy zbrunatniałe, rozpadające się korzenie, z których zostaje tylko biały, nitkowaty walec osiowy. Obie są chorobami wody: rozwijają się przy wysokiej wilgotności podłoża, a zarodniki pływkowe rozpryskiwane są z wodą w czasie deszczu lub podlewania. Na działce nie masz do dyspozycji ani środków, ani sensownego sposobu ich aplikacji — masz za to pełną kontrolę nad tym, gdzie i jak lała się będzie woda.
|
| Wrzesień |
-
Zanim posadzisz — ustal, gdzie bluszcz ma się zatrzymać
Bluszcz to jedyna roślina w tym zbiorze, która nie potrzebuje od Ciebie niczego, żeby się wspiąć: czepia się sam, krótkimi korzeniami czepnymi wyrastającymi wzdłuż pędu. Jest przy tym silnie rosnący i ekspansywny, a według źródeł potrafi dojść do 10 m (atlas botaniczny), a nawet 25 m (artykuł branżowy). To znaczy, że decyzja o miejscu jest praktycznie jednorazowa — po kilku latach masz zieloną ścianę, którą albo akceptujesz, albo tniesz co sezon do końca życia rośliny. Warto tę decyzję podjąć świadomie, a nie odkryć ją po fakcie.
-
Cień jest atutem, przesuszenie jest problemem
Największą zaletą bluszczu jest znaczna cienioznośność — znosi nawet silne zacienienie, czyli miejsca, w których nie chce rosnąć prawie nic innego: północna ściana altany, wąskie przejście między budynkiem a płotem, ziemia pod starym drzewem. Za to na jedno bluszcz reaguje źle i to jest jedyna rzecz, którą naprawdę można u niego zepsuć: nie znosi przesuszania. To dobra wiadomość dla działkowca, bo obie rzeczy da się rozstrzygnąć przy sadzeniu, a nie później.
-
Obejrzyj liście przed kasą — bakterioza i antraknoza przyjeżdżają z rośliną
-
Pod drzewem i na skarpie sadź bluszcz płasko, bez podpory
Pozbawiony podpory bluszcz nie ginie i nie usycha — po prostu się płoży i staje się trwałą rośliną okrywową. To jego drugie, mocno niedoceniane zastosowanie: miejsca silnie zacienione pod drzewami i skarpy, gdzie trawa nie chce rosnąć, a gleba osypuje się po każdym deszczu. Zimozielona okrywa działa też przez całą zimę, kiedy reszta działki jest brązowa.
-
Po posadzeniu podlewaj regularnie przez pierwszy sezon
Bluszcz nie znosi przesuszania, a świeżo posadzony nie ma jeszcze zasięgu korzeni, żeby sam sobie poradzić — zwłaszcza pod drzewem, gdzie konkuruje o wodę z korzeniami żywiciela, i przy ścianie budynku, gdzie ziemia wysycha najszybciej na całej działce.
-
Ściółka zamiast codziennego podlewania
Skoro jedyne, czego bluszcz naprawdę nie znosi, to przesuszenie, to warstwa ściółki załatwia jego główną potrzebę raz na rok zamiast raz na kilka dni. Przy okazji ogranicza chwasty, a metodyka wskazuje zachwaszczenie jako czynnik podnoszący wilgotność wokół roślin i sprzyjający chorobom — u gęstej okrywy z bluszczu, do której nie da się wejść pielnikiem, to argument mocniejszy niż gdzie indziej.
-
Pilnuj, dokąd bluszcz idzie po ziemi — nie tylko dokąd wchodzi po ścianie
Bluszcz jest opisywany jako gatunek ekspansywny, a pozbawiony podpory po prostu się płoży i ukorzenia po drodze. W ciepłych krajach potrafi tworzyć rozległe „bluszczowe pustynie”, wypierając z runa paprocie, rośliny zielne, trawy, mchy, a nawet krzewinki; w Polsce, ze względu na mroźne zimy, nie stwarza takiego zagrożenia dla środowiska i można go spokojnie sadzić. Na skali jednej działki problem i tak istnieje, tylko nazywa się inaczej: bluszcz wchodzi na trawnik, na rabatę i pod płot sąsiada.
-
Liście zmieniły kształt i roślina zakwitła — to nie choroba, to dorosłość
-
Jesienią odpuść sekator — bluszcz kwitnie wtedy, gdy nie kwitnie już nic
Bluszcz kwitnie we wrześniu i październiku, a jego owoce dojrzewają dopiero w kwietniu i maju następnego roku. To układ, którego nie ma żadna inna roślina na działce: kwiaty są jednym z ostatnich pożytków dla owadów w sezonie (gatunek jest miododajny), a czarne owoce dojrzewają wtedy, gdy ptaki wracają i nie mają jeszcze czego jeść. PZD wymienia bluszcz wprost wśród krzewów dających ptakom schronienie. Zeskrobanie kwitnących pędów przy jesiennych porządkach kasuje jedno i drugie.
-
Rozmnażaj bluszcz sam — sadzonki od lipca do września
-
Od kwietnia raz w tygodniu przejrzyj roślinę
-
Fytoftorozie i zgorzeli zapobiega się wodą, nie preparatem
Fytoftoroza jest opisywana jako jedna z najgroźniejszych chorób bluszczu, a zgorzel zgnilakowa często jej towarzyszy — po wyjęciu rośliny z pojemnika widać wtedy zbrunatniałe, rozpadające się korzenie, z których zostaje tylko biały, nitkowaty walec osiowy. Obie są chorobami wody: rozwijają się przy wysokiej wilgotności podłoża, a zarodniki pływkowe rozpryskiwane są z wodą w czasie deszczu lub podlewania. Na działce nie masz do dyspozycji ani środków, ani sensownego sposobu ich aplikacji — masz za to pełną kontrolę nad tym, gdzie i jak lała się będzie woda.
|
| Październik |
-
Zanim posadzisz — ustal, gdzie bluszcz ma się zatrzymać
Bluszcz to jedyna roślina w tym zbiorze, która nie potrzebuje od Ciebie niczego, żeby się wspiąć: czepia się sam, krótkimi korzeniami czepnymi wyrastającymi wzdłuż pędu. Jest przy tym silnie rosnący i ekspansywny, a według źródeł potrafi dojść do 10 m (atlas botaniczny), a nawet 25 m (artykuł branżowy). To znaczy, że decyzja o miejscu jest praktycznie jednorazowa — po kilku latach masz zieloną ścianę, którą albo akceptujesz, albo tniesz co sezon do końca życia rośliny. Warto tę decyzję podjąć świadomie, a nie odkryć ją po fakcie.
-
Cień jest atutem, przesuszenie jest problemem
Największą zaletą bluszczu jest znaczna cienioznośność — znosi nawet silne zacienienie, czyli miejsca, w których nie chce rosnąć prawie nic innego: północna ściana altany, wąskie przejście między budynkiem a płotem, ziemia pod starym drzewem. Za to na jedno bluszcz reaguje źle i to jest jedyna rzecz, którą naprawdę można u niego zepsuć: nie znosi przesuszania. To dobra wiadomość dla działkowca, bo obie rzeczy da się rozstrzygnąć przy sadzeniu, a nie później.
-
Obejrzyj liście przed kasą — bakterioza i antraknoza przyjeżdżają z rośliną
-
Pod drzewem i na skarpie sadź bluszcz płasko, bez podpory
Pozbawiony podpory bluszcz nie ginie i nie usycha — po prostu się płoży i staje się trwałą rośliną okrywową. To jego drugie, mocno niedoceniane zastosowanie: miejsca silnie zacienione pod drzewami i skarpy, gdzie trawa nie chce rosnąć, a gleba osypuje się po każdym deszczu. Zimozielona okrywa działa też przez całą zimę, kiedy reszta działki jest brązowa.
-
Po posadzeniu podlewaj regularnie przez pierwszy sezon
Bluszcz nie znosi przesuszania, a świeżo posadzony nie ma jeszcze zasięgu korzeni, żeby sam sobie poradzić — zwłaszcza pod drzewem, gdzie konkuruje o wodę z korzeniami żywiciela, i przy ścianie budynku, gdzie ziemia wysycha najszybciej na całej działce.
-
Ściółka zamiast codziennego podlewania
Skoro jedyne, czego bluszcz naprawdę nie znosi, to przesuszenie, to warstwa ściółki załatwia jego główną potrzebę raz na rok zamiast raz na kilka dni. Przy okazji ogranicza chwasty, a metodyka wskazuje zachwaszczenie jako czynnik podnoszący wilgotność wokół roślin i sprzyjający chorobom — u gęstej okrywy z bluszczu, do której nie da się wejść pielnikiem, to argument mocniejszy niż gdzie indziej.
-
Późną jesienią podlej obficie — to podlewanie na całą zimę
Rośliny zimozielone transpirują cały czas, także w zimie, więc przed nadejściem mrozów podlewa się je obficie — inaczej wchodzą w zimę z pustym zbiornikiem. Bluszcz jest zimozielony i dotyczy go to dokładnie tak samo jak iglaków czy różaneczników. Tego jednego zabiegu nie da się nadrobić później, bo zamarznięta gleba nie oddaje wody.
-
Po pierwszych przymrozkach osłoń tylko to, co naprawdę tego wymaga
-
Liście zmieniły kształt i roślina zakwitła — to nie choroba, to dorosłość
-
Jesienią odpuść sekator — bluszcz kwitnie wtedy, gdy nie kwitnie już nic
Bluszcz kwitnie we wrześniu i październiku, a jego owoce dojrzewają dopiero w kwietniu i maju następnego roku. To układ, którego nie ma żadna inna roślina na działce: kwiaty są jednym z ostatnich pożytków dla owadów w sezonie (gatunek jest miododajny), a czarne owoce dojrzewają wtedy, gdy ptaki wracają i nie mają jeszcze czego jeść. PZD wymienia bluszcz wprost wśród krzewów dających ptakom schronienie. Zeskrobanie kwitnących pędów przy jesiennych porządkach kasuje jedno i drugie.
-
Bluszcz na pniu drzewa — co wiadomo, a czego źródła nie rozstrzygają
-
Fytoftorozie i zgorzeli zapobiega się wodą, nie preparatem
Fytoftoroza jest opisywana jako jedna z najgroźniejszych chorób bluszczu, a zgorzel zgnilakowa często jej towarzyszy — po wyjęciu rośliny z pojemnika widać wtedy zbrunatniałe, rozpadające się korzenie, z których zostaje tylko biały, nitkowaty walec osiowy. Obie są chorobami wody: rozwijają się przy wysokiej wilgotności podłoża, a zarodniki pływkowe rozpryskiwane są z wodą w czasie deszczu lub podlewania. Na działce nie masz do dyspozycji ani środków, ani sensownego sposobu ich aplikacji — masz za to pełną kontrolę nad tym, gdzie i jak lała się będzie woda.
-
Jesienią wygrab liście spod bluszczu — także te cudze
Grzyby powodujące plamistości liści zimują na porażonych resztkach, dlatego metodyka zaleca zbieranie opadłych liści. U bluszczu ma to dodatkowy sens, którego nie ma u roślin liściastych: pod zimozieloną, gęstą okrywą zbiera się warstwa liści zrzuconych przez drzewa rosnące wyżej, nie przewiewa się i nie wysycha przez całą zimę. To siedlisko, w którym wilgoć trzyma się do maja.
|
| Listopad |
-
Późną jesienią podlej obficie — to podlewanie na całą zimę
Rośliny zimozielone transpirują cały czas, także w zimie, więc przed nadejściem mrozów podlewa się je obficie — inaczej wchodzą w zimę z pustym zbiornikiem. Bluszcz jest zimozielony i dotyczy go to dokładnie tak samo jak iglaków czy różaneczników. Tego jednego zabiegu nie da się nadrobić później, bo zamarznięta gleba nie oddaje wody.
-
Odwilż zimą to okazja do podlania — susza fizjologiczna zimozielonych
-
Po pierwszych przymrozkach osłoń tylko to, co naprawdę tego wymaga
-
Bluszcz na pniu drzewa — co wiadomo, a czego źródła nie rozstrzygają
-
Jesienią wygrab liście spod bluszczu — także te cudze
Grzyby powodujące plamistości liści zimują na porażonych resztkach, dlatego metodyka zaleca zbieranie opadłych liści. U bluszczu ma to dodatkowy sens, którego nie ma u roślin liściastych: pod zimozieloną, gęstą okrywą zbiera się warstwa liści zrzuconych przez drzewa rosnące wyżej, nie przewiewa się i nie wysycha przez całą zimę. To siedlisko, w którym wilgoć trzyma się do maja.
|
| Grudzień |
-
Odwilż zimą to okazja do podlania — susza fizjologiczna zimozielonych
|